W 1858 roku we Lwowie wprowadzono gazowe oświetlenie, a w 1900 otwarto w mieście dużą elektrownię ( w tym czasie mieszkańcy Warszawy podziwiali pierwszą w stolicy Prywiślańskiego Kraju latarnię uliczną). W XXI wieku sytuację ratują neony sklepów i lokali gastronomiczno-rozrywkowych. Za dnia wzbudzając skrajną irytację, w nocy stanowią często jedyne światełko w ciemnym tunelu. Budzą podziw zwłaszcza liczne „kasyna”, czyli kilka prostych automatów do gry, głośna, mechaniczna muzyka, wejścia pomalowane w kolorach flagi amerykańskiej, czasem pozłacane kolumienki i wszędobylskie migoczące napisy: tu i teraz, możesz poczuć się jak w Las Vegas. Co jakiś czas z piskiem opon odjeżdża smrodliwe auto (co oni do diabła leją do tych baków?). Jak każde szanujące się postkomunistyczne społeczeństwo (na przykład Polacy), Ukraińcy również posiadają: mnóstwo odbiorników telewizji satelitarnej na odrapanych fasadach kamienic, zastępy używanych samochodów, przede wszystkim niemieckich, krzywe chodniki i najnowsze modele telefonów komórkowych, pełno szyldów zachodnich banków i jeszcze więcej żebrzących na ulicach Cyganów. Ludzi walczących o wejście do autobusu, czy tramwaju tak zaciekle, jakby chodziło o przeżycie gatunku.
Na pięknym Rynku lwowskim młode pary fotografują się przed ślubem. Pod latarniami, fontannami, w nielicznych ogródkach restauracyjnych, albo po prostu na ławkach. Zresztą nie tylko na Rynku, przy Krakowskiej, Ormiańskiej, Swobody, pod imponującym pałacem Potockich. Wokół krążą faceci z kamerami i instruują głównych bohaterów swoich dzieł. Później cała rodzina, oprócz wesela, oglądać będzie katalog zabytków cudnego miasta Lwowa, może nawet kopię takiej kasety przesłano kiedyś do UNESCO, zanim lwowskie stare miasto wpisano na listę zabytków klasy O.
Pary młode muszą być tu szczęśliwe, do wyboru mają niezliczoną ilość kościołów wszystkich wyznań, jakie przed 1939 rokiem można było spotkać w Galicji Wschodniej.
Oprócz lokali używanych przez administrację samorządową są to najlepiej utrzymane budynki w mieście. Aż strach pomyśleć, czy to lud pobożny ze swych nędznych pensji i z płodów przydomowych ogródków, łoży na utrzymanie swoich świątyń? Oprócz kościołów pieczołowicie pielęgnowane są także liczne kapliczki, na przykład tuż obok pomnika Mickiewicza. Ludzie przystają przy wejściach do cerkwi, koło kapliczek, żegnają się, niektórzy nawet wchodzą pomodlić się, lub zapalić świecę. Obok starych babuszek w chustach młode kobiety w niedługich, letnich sukienkach. Tam znacznie łatwiej zrozumieć, dlaczego nasi narodowo-katoliccy politycy najchętniej połączyli by Polskę z Ukrainą, dodali Białoruś i oddali Rosji w wieczystą dzierżawę. Rilke także był pod wrażeniem religijności ludzi ruskich. Ciekawe tylko, czy modlą się w nadziei na lepsze jutro, czy może ze strachu?